niedziela, 20 kwietnia 2014

Imagin Louis #2

Witajcie !
Drugi imagin będzie z Lou :)
Mam nadzieje , że pierwszy Wam się spodobał :D

Wyjaśnienie skrótów :
[T.I] - twoje imię
[T.D.I] - twoje drugie imię
[T.N] - twoje nazwisko
[I.T.P] - imię twojej przyjaciółki




Godzina 24.00 . Leżę w łóżku wpatrując się w sufit . I tak nic nie widzę . Tak cholernie mi go brakuje.  Byłam w Polsce , a mój chłopak Louis w trasie . Nie chciałam sama siedzieć w naszym ogromnym domu , więc postanowiłam odwiedzić rodzinę . Od 4 godzin nie potrafię  zasnąć . Leżę bezczynnie . W pokoju roznosi się tylko tykanie zegara.  Tik.... tak ..... tak.... tak...
Zaczynało mnie to już wkurzać .
Podniosłam się z łóżka i zeszłam na dół do kuchni . Z szafki wyciągnęłam kakao , a z lodówki mleko. Przygotowanie napoju zajęło by mi mniej czasu lecz ja niezdara musiałam coś wylać .
  *oczami Louis'a*
Taka perfekcyjna.  Nawet w piżamie i w rozczochranych włosach wyglądała pięknie . Tak dawno jej nie widziałem . Miałem ochotę podejść i ją przytulić . Weszłem po cichu do kuchni i usiadłem na blat . Szatynka o mało nie stłukła swojego ulubionego kubka gdy mnie zobaczyła .
- Louis jak ja mogłam cie nie zauważyć schodząc po schodach .
Przytuliłem mocno brunetkę i zaciągnąłem się jej zapachem .
- Najwyraźniej mam moc kamuflowania się - zaśmiałem się cicho . - Tęskniłem [t.i] . Tak bardzo tęskniłem .
Dziewczyna wpiła się w moje usta . Oddawałem pocałunek z większą namiętnością . Unioslem ja do góry , a ona oplotła swoje nogi wokół moich . Nie przerywając pocałunku zaniosłem ją do jej sypialni .
Dalej chyba nie muszę opowiadać co się zdarzyło , domyślacie się ?
          ~trzy miesiące później ~
*oczami [t.i]*
[I.T.P] zabrała mnie dziś na zakupy . Szwendamy się od 2 godzin po sklepach i nic nie kupiłyśmy.  Nagle poczułam ucisk w brzuchu . Zaczęłam się skurczać. Bolało to tak chodź by skurcze ciążowe . [T.I.P] to rozsądna dziewczyna , wiec od razu zabrała mnie do szpitala . Lekarze od razu się mną zajęli .
- Wiedziała pani , że jest pani w drugim miesiącu ciąży ? - powiedział lekarz
- T-to nie możliwe - zająkałam się .
To nie mogła być prawda . Nic na to nie wskazywało , że jestem w ciąży . Zero wymiotów.  Zero słoniowego apetytu . Nie dowierzając dalej słuchałam doktora :
- Przykro mi jest , że muszę to pani mówić , ale poroniła pani .
Zdębiałam.  PO-RO-NI-ŁAM. Najgorsze słowa jakie mogłam usłyszeć . To małe stworzenie , które się we mnie rozwijało zaslugiwało na przyszłość . Łzy lały się po moich policzkach.  Dotknęłam brzucha i szepnęłam "PRZEPRASZAM".
*oczami Louis'a*
Wparowałem do szpitala rzucając krótkie "dzień dobry" pielęgniarkom i od razu pobiegłem do jej sali . Kilka razy zostałem za to skarcony lecz nie posłuchałem . Liczyło się tylko to aby być przy niej . Gdy weszłem do jej sali , ona leżała na łóżku szpitalnym patrząc się w okno.  Skinieniem głowy przywitałem się ze staruszką leżącą obok [t.i] . Usiadłem przy łóżku dziewczyny i ująłem jej dłoń . Spojrzała mi głęboko w oczy i zapłakała. Wstałem i przytuliłem ją do swojej piersi .
- Cśśś nie płacz skarbie . Powiesz mi co się stało ? - spytałem dziewczynę troskliwym głosem .
- Lou w moim brzuchu rozwijało się twoje dziecko - usłyszałem przez jej płacz
- Jak to "rozwijało" ? - zapytałem .
- Louis , bo ja poroniłam. - zaszlochała jeszcze bardziej - przez naszą niewiedzę o ciąży , złe odżywianie i inne nie odpowiednie rzeczy ta mała istotka straciła życie -płakała w moje ramię .
Przestudiowałem dokładnie jej słowa i uświadomiłem sobie , że chcę żeby to ona była matką moich dzieci i moja małżonką.  Uklęknąłem przed łóżkiem i wyjąłem pierścionek z kieszeni .
- Od kilku tygodni zbieram się aby o to ciebie zapytać . Wiem , że to nie odpowiednia pora ani miejsce ale musze to zrobić . [T.I] [T.D.I] [ T.N] czy chciałbyś zostać moja panią Tomlinson?  - powiedziałem kilka słów prosto od serca .
Widziałem wzruszenie w oczach mojej ukochanej. Po kilku sekundach usłyszałem ciche "tak".
- Od razu wiedziałam , że on ci się dzisiaj oświadczy .- powiedziała uśmiechnięta staruszka .

          ~ Love Will Remember~
             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz